środa, 26 sierpnia 2015

Poznański Katyń

Nie jestem historykiem ani przewodnikiem po Poznaniu, ale interesuję się żywo tym co w Poznaniu się dzieje. Znam dobrze to miasto i wiem na jego temat więcej niż przeciętny mieszkaniec. A jednak to czego się dowiedziałem w ostatnią sobotę zelektryzowało mnie. Namówiła mnie Córka na wspólne odwiedzenie odremontowanego Rogalina. Pojechaliśmy. Potem odwiedziliśmy jeszcze Zaniemyśl i Marcina Kasprzaka (pomnik ten z obecnego Parku Wilsona) w jego rodzinnym Czołowie. W drodze powrotnej zaplanowałem jeszcze odwiedzenie dawnej fabryki Focke-Wulfa, a w zasadzie tego co po niej zostało. We wojnę w Poznaniu produkowano samoloty a po kolejnych nalotach aliantów przeniesiono produkcję niedaleko Gądek. Tam było bezpieczniej a i bliżej do fabrycznego lotniska w Krzesinach. Wybierałem się tutaj już od dawna aż w końcu dotarłem. Droga lokalna prowadzi od McDonalda w Kórniku wzdłuż Trasy Katowickiej w kierunku Poznania, dalej wiaduktem nad trasą szybkiego ruchu. Po przejechaniu docieramy do obserwatorium w Borówcu. Tutaj kończy się asfalt i dalej jedzie się ulicą Leśną w kierunku Robakowa. Sama droga choć gruntowa jest utwardzona i poza kurzem spod kół jedzie się zupełnie ekstra. GPS wskazał już, że dojechaliśmy na miejsce. Nie spodziewałem się tam jakiegoś szczególnie atrakcyjnego miejsca, a tu zdziwienie, parking w lesie, kosze na śmieci, jakaś tablica informacyjna i nie więcej jak 500m dojścia do fabryki. Ponieważ to był nasz cel, wiec najpierw parę słów o niej. Barak długości ponad 200 metrów nieźle zachowany, choć okien i drzwi już nie ma. Patrząc na mijający już czas od wojny to stan zupełnie niezły. Ogląda się w zasadzie samo miejsce i ono jest tutaj celem. Trudno, żeby po tylu latach odnaleźć tam kawałki samolotu, czy niemiecki hełm. To tyle o fabryce a teraz to co jest powodem tego artykułu. http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3588235,odslonieto-pomnik-ofiar-zbrodni-w-lasach-pod-gadkami-zdjecia,id,t.html
Zanim zamknąłem samochód na parkingu, zabrałem aparat fotograficzny, moja córka już czytała ową tablicę i mówi do mnie, czy wiedziałem co tutaj było? Najpierw myślałem, że tablica ta dotyczy samej fabryki. Okazało się, że ten las pomiędzy Kórnikiem a Robakowem i Gądkami jest Poznańskim Katyniem. Z tablicy, której zdjęcie zamieszczam, dowiedzieliśmy się, że właśnie tutaj tuż po wojnie wykonywano  wyroki śmierci na wrogach władzy ludowej. Co więcej wyroki te wykonywał osobiście naczelnik więzienia Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Jan Młynarek strzałem w tył głowy. Znane są przynajmniej cztery takie przypadki a przynajmniej w szesnastu był on dowódcą plutonu egzekucyjnego. Na tablicy spora część informacji pochodzi od naocznego świadka tych zdarzeń księdza kanonika Hieronima Lewandowskiego wieloletniego proboszcza na św. Wojciechu w Poznaniu. Był on po wojnie kapelanem więziennym i niejako z urzędu brał udział w tych egzekucjach udzielając skazanym ostatniej posługi. Zaszokowany tym moim odkryciem po powrocie do domu odnalazłem jeszcze wiele informacji na ten temat. Już w nowej Polsce przy udziale jeszcze żyjącego księdza Lewandowskiego odbyła się wizja lokalna w terenie oraz podjęto próby odszukania pochowanych tam na miejscu ciał zamordowanych. Niestety bezskutecznie. Czas jaki minął od tych wydarzeń spowodował, że małe krzaki stały się drzewami a i pamięć ludzka po tylu latach okazała się słaba. Dobrze się stało jednak, że z inicjatywy Nadleśnictwa Babki powstało tutaj miejsce pamięci pomordowanych.
Stoi tutaj pomnik ufundowany przez Pana Adama Smorawińskiego, którego dwaj koledzy zginęli w okresie stalinowskim. Autorem pomnika jest Roman Kosmala. Oto skrót do artykułu z Głosu Wielkopolskiego opisujący odsłonięcie pomnika:
Poczytajcie również w internecie informacje o kacie spod Gądek Janie Młynarku, który wsławił się nieludzkim okrucieństwem. Został on pochowany na Miłostowie. Pewnie nagrobek zamówiła jego rodzina, ale mnie przynajmniej zbulwersował umieszczony na nim krzyż i napis „Świętej Pamięci” Nie wiem zwyczajnie po ludzku jak daleko sięga Boskie miłosierdzie, czy dotyczy ono także takich oprawców.

Czytając dalej inne materiały okazało się, że takich miejsc zbroczonych ludzką krwią w Poznaniu jest więcej i co najgorsze o tych miejscach nic nie wiedziałem. Czy wiedzieliście, że Siedzibą Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i miejscem rozstrzeliwań był teren obecnego szpitala położniczego przy Jarochowskiego, że na ulicy Słonecznej w obrębie drewnianych baraków istniał obóz NKWD, że na rogu Wyspiańskiego a Matejki w budynku gdzie mieścił się komisariat Milicji była areszt UBP i że ofiary rozstrzeliwano i grzebano w ogrodzie sąsiedniej willi przy Matejki 30 a także że NKWD a później UB maiło swoją siedzibę przy ulicy Wierzbięcice 27.
Niewykluczone, że uda mi się porozmawiać ze świadkiem pamiętającym ubownię na Jarochowskiego. Jak do spotkania i rozmowy dojdzie to na pewno ją opiszę.

Zbliża się wrzesień, który jest miesiącem pamięci narodowej, niech te parę słów tutaj napisanych sprawi, że każdy z nas chociaż raz, za te często bezimienne dusze, odmówi „Wieczny odpoczynek…” .  

wtorek, 4 sierpnia 2015

śp.Piotr Paluszkiewicz

Doszła dzisiaj z rana do mnie zupełnie niespodziewana informacja, że nie żyje nasz kochany druh Piotr Paluszkiewicz. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie a światłość wiekuista niechaj mu świeci.

Oczywiście jak będę coś więcej wiedział to zaraz Was poinformuję.

Właśnie otrzymałem informację, że w najbliższy piątek 7 sierpnia odbędzie się ostatnie pożegnanie druha Piotra i tak:

o godzinie 12:00 Msza święta w kościele parafialnym na Głównej
o godzinie 13:30 pogrzeb na cmentarzu Miłostowo - wejście od ul. Gnieźnieńskiej.

Śpiewajmy Panu !