Nie jestem historykiem ani przewodnikiem po Poznaniu, ale
interesuję się żywo tym co w Poznaniu się dzieje. Znam dobrze to miasto i wiem
na jego temat więcej niż przeciętny mieszkaniec. A jednak to czego się
dowiedziałem w ostatnią sobotę zelektryzowało mnie. Namówiła mnie Córka na
wspólne odwiedzenie odremontowanego Rogalina. Pojechaliśmy. Potem odwiedziliśmy
jeszcze Zaniemyśl i Marcina Kasprzaka (pomnik ten z obecnego Parku Wilsona) w
jego rodzinnym Czołowie. W drodze powrotnej zaplanowałem jeszcze odwiedzenie
dawnej fabryki Focke-Wulfa, a w zasadzie tego co po niej zostało. We wojnę w
Poznaniu produkowano samoloty a po kolejnych nalotach aliantów przeniesiono
produkcję niedaleko Gądek. Tam było bezpieczniej a i bliżej do fabrycznego
lotniska w Krzesinach. Wybierałem się tutaj już od dawna aż w końcu dotarłem.
Droga lokalna prowadzi od McDonalda w Kórniku wzdłuż Trasy Katowickiej w
kierunku Poznania, dalej wiaduktem nad trasą szybkiego ruchu. Po przejechaniu
docieramy do obserwatorium w Borówcu. Tutaj kończy się asfalt i dalej jedzie
się ulicą Leśną w kierunku Robakowa. Sama droga choć gruntowa jest utwardzona i
poza kurzem spod kół jedzie się zupełnie ekstra. GPS wskazał już, że
dojechaliśmy na miejsce. Nie spodziewałem się tam jakiegoś szczególnie
atrakcyjnego miejsca, a tu zdziwienie, parking w lesie, kosze na śmieci, jakaś
tablica informacyjna i nie więcej jak 500m dojścia do fabryki. Ponieważ to był
nasz cel, wiec najpierw parę słów o niej. Barak długości ponad 200 metrów
nieźle zachowany, choć okien i drzwi już nie ma. Patrząc na mijający już czas od
wojny to stan zupełnie niezły. Ogląda się w zasadzie samo miejsce i ono jest tutaj
celem. Trudno, żeby po tylu latach odnaleźć tam kawałki samolotu, czy niemiecki
hełm. To tyle o fabryce a teraz to co jest powodem tego artykułu. http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3588235,odslonieto-pomnik-ofiar-zbrodni-w-lasach-pod-gadkami-zdjecia,id,t.html
Zanim
zamknąłem samochód na parkingu, zabrałem aparat fotograficzny, moja córka już
czytała ową tablicę i mówi do mnie, czy wiedziałem co tutaj było? Najpierw
myślałem, że tablica ta dotyczy samej fabryki. Okazało się, że ten las pomiędzy
Kórnikiem a Robakowem i Gądkami jest Poznańskim Katyniem. Z tablicy, której
zdjęcie zamieszczam, dowiedzieliśmy się, że właśnie tutaj tuż po wojnie wykonywano
wyroki śmierci na wrogach władzy
ludowej. Co więcej wyroki te wykonywał osobiście naczelnik więzienia Urzędu
Bezpieczeństwa Publicznego Jan Młynarek strzałem w tył głowy. Znane są
przynajmniej cztery takie przypadki a przynajmniej w szesnastu był on dowódcą
plutonu egzekucyjnego. Na tablicy spora część informacji pochodzi od naocznego
świadka tych zdarzeń księdza kanonika Hieronima Lewandowskiego wieloletniego
proboszcza na św. Wojciechu w Poznaniu. Był on po wojnie kapelanem więziennym i
niejako z urzędu brał udział w tych egzekucjach udzielając skazanym ostatniej
posługi. Zaszokowany tym moim odkryciem po powrocie do domu odnalazłem jeszcze wiele
informacji na ten temat. Już w nowej Polsce przy udziale jeszcze żyjącego
księdza Lewandowskiego odbyła się wizja lokalna w terenie oraz podjęto próby
odszukania pochowanych tam na miejscu ciał zamordowanych. Niestety bezskutecznie.
Czas jaki minął od tych wydarzeń spowodował, że małe krzaki stały się drzewami
a i pamięć ludzka po tylu latach okazała się słaba. Dobrze się stało jednak, że
z inicjatywy Nadleśnictwa Babki powstało tutaj miejsce pamięci pomordowanych.
Stoi tutaj pomnik ufundowany przez Pana Adama Smorawińskiego, którego dwaj koledzy zginęli w okresie stalinowskim. Autorem pomnika jest Roman Kosmala. Oto skrót do artykułu z Głosu Wielkopolskiego opisujący odsłonięcie pomnika:
Poczytajcie również w internecie informacje o kacie spod
Gądek Janie Młynarku, który wsławił się nieludzkim okrucieństwem. Został on
pochowany na Miłostowie. Pewnie nagrobek zamówiła jego rodzina, ale mnie
przynajmniej zbulwersował umieszczony na nim krzyż i napis „Świętej Pamięci” Nie
wiem zwyczajnie po ludzku jak daleko sięga Boskie miłosierdzie, czy dotyczy ono
także takich oprawców.
Czytając dalej inne materiały okazało się, że takich miejsc zbroczonych
ludzką krwią w Poznaniu jest więcej i co najgorsze o tych miejscach nic nie
wiedziałem. Czy wiedzieliście, że Siedzibą Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i
miejscem rozstrzeliwań był teren obecnego szpitala położniczego przy Jarochowskiego,
że na ulicy Słonecznej w obrębie drewnianych baraków istniał obóz NKWD, że na
rogu Wyspiańskiego a Matejki w budynku gdzie mieścił się komisariat Milicji
była areszt UBP i że ofiary rozstrzeliwano i grzebano w ogrodzie sąsiedniej
willi przy Matejki 30 a także że NKWD a później UB maiło swoją siedzibę przy
ulicy Wierzbięcice 27.
Niewykluczone, że uda mi się porozmawiać ze świadkiem
pamiętającym ubownię na Jarochowskiego. Jak do spotkania i rozmowy dojdzie to
na pewno ją opiszę.
Zbliża się wrzesień, który jest miesiącem pamięci narodowej,
niech te parę słów tutaj napisanych sprawi, że każdy z nas chociaż raz, za te często bezimienne dusze, odmówi „Wieczny
odpoczynek…” .


