Oglądając wczorajsze
transmisje telewizyjne z pustej poznańskiej Katedry, doszedłem do wniosku
że nam ta pandemia była po prostu potrzebna. Po pierwsze dlatego że zaczynamy
rozumieć jacy jesteśmy „mali” wobec „Absolutu”.
My chrześcijanie mówimy….. wobec
Boga.
A tak z muzycznej strony. Wystarczył „mały wirus” i wszystkie nasze chóry,
orkiestry, wyjazdy koncertowe, muzyczne osiągnięcia, tytuły naukowe , po prostu
przestały istnieć !
Wracamy do ery „kamienia łupanego” – czyli do chorału.
Napisałem wczoraj do księdza Mariusza Białkowskiego, że od tylu lat zajmując się
muzyka kościelną, pierwszy raz doceniłem
tak naprawdę siłę i wartość Chorału Gregoriańskiego ( który
jednogłosowo wykonywany był podczas tych uroczystości ).
Czy wyciągniemy jakieś wnioski ? Myślę, że większość
NIE. Tak jak po śmierci JPII, czy
katastrofie smoleńskiej „trochę” popłaczemy, a później nadal będzie: „panie pośle
ja panu nie przeszkadzałem”
vpr