sobota, 17 grudnia 2016

Sto lat Zefirynie !!!

Wczoraj nasz kochany druh Senior Zefiryn obchodził 90 urodziny.

Postanowiliśmy go silną ekipą odwiedzić.


Zebraliśmy się na klatce bloku gdzie mieszka, ustaliliśmy którą wersję "Sto lat" śpiewamy i dzwonimy. Myślicie, że Jubilat dał się zaskoczyć. Wcale. Jednak ze wzruszeniem wysłuchał okolicznościowej wiązanki i naszych życzeń. Potem były pytania o zdrowie i wspólne wspominanie starych dobrych czasów. Oczywiście jak to na urodzinach bywa, była kawa i urodzinowy tort.


No cóż 90 lat to już niezły wiek, ale druh Zefiryn jak na ten wiek nieźle wygląda.
Życzymy mu raz jeszcze samych najlepszych dni i zdrowia.


środa, 18 maja 2016

Jak donosi nasz stały korespondent VPR...



Informacja dla tych, którzy pamiętają jeszcze naszą wizytę na Krecie.


Wczoraj ks. Prałat Jan Stanisławski poinformował mnie, że w wieku 100 lat zmarł biskup Ireneusz, prawosławny ordynariusz Krety.

sobota, 7 maja 2016

Doroczne spotkanie

Śpiewajmy Panu !

Jesteśmy po długim weekendzie a więc szybkimi krokami zbliża się nasze doroczne spotkanie.
Plan od lat jest zawsze taki sam, zmieniają się tylko daty. W tym roku nasz dzień to:

11 czerwca 2016 roku - sobota 

godzina 16:00 - Cmentarz Miłostowo

Spotykamy się przed bramą od ulicy Gnieźnieńskiej i potem wspólnie udajemy się na grób księdza Zdzisława Bernata. Tradycyjnie po modlitwie śpiewamy Panque Lingua.

godzina 17:30 - Kościół Parafialny Poznań Główna ulica Mariacka

Msza święta wraz ze śpiewem


Po oficjalnych uroczystościach druh Grzegorz Zamelczyk zaprasza nas tym razem do siebie na spotkanie towarzyskie, które odbędzie się we Wierzonce. Szczegóły adresowe i logistyczne chętni otrzymają na miejscu.

Zachęcam w sposób szczególny do wzięcia udziału, prosząc o przybycie choćby na łyk herbaty i chwilę rozmowy. Jest to jedyna okazja w roku, abyśmy się wspólnie spotkali. Nie czekajmy zatem na jakiś cud, albo na kolejny pogrzeb, który stanie się okazją zobaczenia kolegi.

Pozdrawiam i do zobaczenia.

Czechu

środa, 30 marca 2016

Pogrzeb Andrzeja

Pogrzeb naszego druha Andrzeja będzie w poniedziałek 4 kwietnia o godzinie 12:30 na cmentarzu przy ul.Nowina (Ogrody).

poniedziałek, 28 marca 2016

Sprytna - takie jedno

Drodzy Druhowie,
Nasz Szanowny Druh Czesław zrąbał mnie jak młodego kota, mówiąc:
- Ja chyba zamknę tą stronę, bo Ty Sprytna jak zadzwonisz to ciągle że ktoś znowu umarł.
Wysłuchałem z pokorą słów Druha Czesława, bo starszych druhów trzeba słuchać, a po za tym starszy stażem w chórze, starszy stopniem i starszy służbą (ci co byli w pewnej durnej instytucji- rozumieją). Stosując się więc do trafnych uwag starszego Druha postanowiłem coś wesołego napisać ,takie sobie ha ha ha z dawnych lat.
No to suchejcie Kawalerka.

Epizod 1

Byliśmy na obozie w Rościnnie. Który to był rok ??? no na pewno taki, w którym na antenie radiowej ukazała się piosenka „Wsiąść do pociągu bylejakiego…”. Piosenka ta stała się
od razu wielkim hitem, radio ciągle grało, wszyscy ją śpiewali, a ja nie bardzo mogłem sobie poradzić z dobraniem odpowiednich funkcji harmonicznych żeby grać to na gitarze. Wreszcie nie wytrzymałem i w wolnej chwili udałem się do naszego Mistrza , ks.Zdzisława i pytam:
- Czy Ksiądz może słyszał, jest taka nowa, fajna piosenka a ja nie mogę „funtów” do niej dobrać?
- Krzysztof, choć do klawiszy, zaraz zobaczymy.
Poszliśmy , ks.Zdzisław uruchomił HARMONĘ (Harmona to taki przenośny instrument klawiszowy, ówczesny wymysł komuny, połączenie prawej części akordeonu z dmuchawą elektryczną) no i na tym wynalazku zagrał mi ową ulubioną piosenkę , w poprawnym oczywiście układzie harmonicznym, tak jakby to grał od dziecka.
- Zaraz, zaraz ! Co to jest za funt?- próbowałem nieudolnie nadążyć za Mistrzem.
- No popatrz, co to jest?- naciskając klawisze , ksiądz spojrzał na mnie.
- To jest G-dur – odpowiedziałem bez zawahania.
- A teraz? – układ wciśniętych klawiszy zmienił się ale wydawało mi się to proste.
- To jest h-moll.
- Ależ Krzysztof! Popatrz dobrze, to przecież jest G-dur z dodaną septymą wielką tylko w przewrocie. I jak to musi się dalej rozwiązać? Przecież to jest oczywiste, kochany !
JASNY GWINT , jak mawiał dziadek Mundek. Z otwartą gębą słuchałem tego krótkiego ale jakże wartościowego wykładu z harmonii – sama esencja, to o co mi chodziło, a męczyłem się z tym parę już dni.
Pięknie, już za chwilę, śpiewaliśmy z całą wiarą „Wsiąść do pociągu” ……..
Jak wyjeżdżaliśmy do domu ,na koniec obozu, ustaliliśmy, że na stacji SKOKI (główny) będziemy wsiadać do Bany śpiewając „Wsiąść do pociągu”. Na peronie siedzieliśmy na walichach i oczekując na banę, śpiewaliśmy różne piosenki przy akompaniamencie mojej gitary. Głównym „prowydorem” , mocno energetyzującym cały śpiew, był Druh Cewa, czyli Rafał. No i tak się zenergetyzowaliśmy aż nagle …..pękła mi struna w gitarze. Cisza, strach, panika. Bana wyje już gdzieś w oddali a my przecież bez tej struny nie zaśpiewamy ustalonej, ulubionej piosenki. Na niej właśnie ową zwiększoną septymę trzeba zagrać. Wyciągnąłem więc pospiesznie zapasowe struny z teki. Teraz szybko, Trzeba starą strunę wykręcić i założyć nową. A że układ kluczy w mojej gitarze był taki, że nie dało się starej struny zdjąć spiralnie i nową okręcić, trzeba było wszystkie zwoje kręcić kluczem, więc nie było to tak einfach. Wykręciłem starą strunę pospiesznie, zakładam nową i paluchy odmówiły już kondycji do dalszego kręcenia.
- Wiara, no chyba nie zdążę – rzuciłem spocony.
- Sprytna, trzymaj tylko i prowadź strunę a ja będę kręcił – przyszedł mi z odsieczą Cewa.
Bana wyła coraz bliżej a Cewa kręcił w takim tempie jak chyba tylko najstarsi Marines z Wietnamu potrafią. Bana wjechała na stację a gita była już zestrojona.
I wsieliśmy do pociągu z nasza ulubioną piosenką na ustach.

Epizod 2

Pewnie pamiętacie, że nie wszystkie rajzy na zachód (tournee koncertowe) zaczynały i kończyły się w autobusie pod Katedrą. Czasem bywało tak, że jechaliśmy baną do Berlina Zach.  albo  do Helmstedt i tam dopiero czekał na nas autobus. Analogicznie, wracając, autobus, w najlepszym razie, dowiózł nas do Berlina i dalej trzeba było wsiąść do Beroliny.
Wracaliśmy więc pewnego razu z takiej rajzy i w pociągu już entuzjazm i radość zamieniły się w moralnego kaca. Niestety, z kolorowego Bundesu jechaliśmy do tej szarej komuny.
Grupka druhów stała na korytarzu przy otwartym oknie na ćmiku. Staliśmy i ulewaliśmy swoje tradycyjne żale jak to na świecie jest fajnie i czemu u nas tak nie może być. Najbardziej zniesmaczony był Druh Andrzej S., który nigdy nie krył swej nienawiści do komunistycznego porządku. Pociąg zatrzymał się nad jakąś wodą, na moście, a my przez okno ujrzeliśmy łabędzia , płynącego w kierunku wschodnim. Wtedy Andrzej nie wytrzymał, wychylił się mocno przez okno i gromkim krzykiem przemawiał do łabędzia:

- Gdzie?! No gdzie płyniesz idioto !!! Tu jest komuna ! Zawracaj ! Tam jest Bundes !

piątek, 25 marca 2016

śp.Andrzej Kujawa

Tak się zastanawiam, czy nie zlikwidować tej strony. W ostatnim czasie piszę tylko nekrologi. Dziś kolejny, tym razem nieodżałowany druh Andrzej. Właśnie telefonował Sprytna z tą przykrą informacją, że w nocy odszedł Andrzej. Jak będę miał informacje o pogrzebie to oczywiście je tutaj zamieszczę. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

środa, 16 marca 2016

Babcia Kejken

Kolejna przykra wiadomość z Gissenu. Ty razem odeszła od nas Babcia Kejken. Pewnie wielu z nas ją pamięta i jej Męża. Zawsze radośni i uśmiechnięci. Dożywając sędziwego wieku 94 lat pożegnała ten padół. Nie mam niestety żadnego jej zdjęcia.
Skąd wzięła się ta ksywka? Otóż u nich zawsze mieszkał Marlon a jak wiecie wy i oni, z Marlonem jesteśmy kumple i jak Mariusz już tam nie jeździł każdorazowo o niego wypytywali. Będąc już ostatni raz w Gissenie śpiewaliśmy w domu spokojnej starości, potem piliśmy sobie kawę z podopiecznymi, było miło. Tak sobie o nich pomyślałem czy jeszcze żyją. Nagle ktoś łapie mnie za rękę i czyściutkim holenderskim wali "A Marios Broska KEJKEN". Scenariusz był zawsze taki sam. Ona leciała spoko po holendersku a ja do niej po polsku. Nigdy nam to nie przeszkadzało i jakoś podświadomie czuliśmy, że się rozumiemy. Nie ma już Babci Kejken. Zmówcie Zdrowaś za kolejnego naszego Wielkiego Przyjaciela, który z tamtego grona odchodzi. Wieczny odpoczynek... , Anielski orszak niech.. Śpij w pokoju. Amen 

niedziela, 28 lutego 2016

Tenis dźwiękowy

Cóż łączy tenis ze śpiewem?

Okazuje się, że bardzo dużo. Tą dyscyplinę sportu wymyślił parę lat temu nasz kolega Leszek Aj. Chodź jej główne założenia to aktywizacja sportowa i i rozwijanie ducha rywalizacji wśród osób niewidzących lub słabo widzących, to okazuje się, że mogą osoby te również rywalizować z widzącymi. W zeszłym roku z druhem Robertem Telewizorkiem miałem przyjemność doświadczenia na własnej skórze tej dyscypliny i to dosłownie, bo wychowankowie Owińsk dołożyli mi jak nic. Poruta na całego. Dzięki uporowi Leszka dyscyplina rozwija się, odbyły się już, chyba dwukrotnie, mistrzostwa polski i wszystko idzie we właściwym kierunku. Najlepiej posłuchajcie i obejrzycie sami co ma na ten temat do powiedzenie Aj.

Tutaj skrót do reportażu na TVP Sport :  http://sport.tvp.pl/24010636/pelnosprawni-pingpong-dla-niewidomych-czyli-dzwiekowy-tenis-stolowy


niedziela, 14 lutego 2016

śp.Jan de Kreij


Właśnie doszła do mnie, via Krzychu Sprytna, przykra informacja, że zmarł dzisiaj nasz kochany Jan - Senior.
Nie wiem co napisać. Żadne słowo nie wyrazi i nie podsumuje tak długiego i bogatego żywota. Kochany Jan wielce zasłużony dla chóru a także dla kontaktów między naszymi narodami. Cichy, spokojny, zawsze uśmiechnięty i życzliwy. Prawie trzy lata przeżył swoją ukochaną i w dniu św.Walentego postanowił do niej dołączyć, co by w tym niebie Maaike nie była sama. Pewnie będą obchodzić tam kolejne i kolejne rocznice swojego ślubu. Nie wiem na chwilę obecną kiedy będzie pogrzeb. Ponieważ Krzysztof wstępnie wyraził chęć pojechania na pogrzeb, zatem gdyby ktoś był chętny to niech się z nim skontaktuje.
Pogrzeb Jana w najbliższy poniedziałek (22 lutego) o godzinie 10:30. Początek w kościele obok "De Til".