środa, 30 marca 2016

Pogrzeb Andrzeja

Pogrzeb naszego druha Andrzeja będzie w poniedziałek 4 kwietnia o godzinie 12:30 na cmentarzu przy ul.Nowina (Ogrody).

poniedziałek, 28 marca 2016

Sprytna - takie jedno

Drodzy Druhowie,
Nasz Szanowny Druh Czesław zrąbał mnie jak młodego kota, mówiąc:
- Ja chyba zamknę tą stronę, bo Ty Sprytna jak zadzwonisz to ciągle że ktoś znowu umarł.
Wysłuchałem z pokorą słów Druha Czesława, bo starszych druhów trzeba słuchać, a po za tym starszy stażem w chórze, starszy stopniem i starszy służbą (ci co byli w pewnej durnej instytucji- rozumieją). Stosując się więc do trafnych uwag starszego Druha postanowiłem coś wesołego napisać ,takie sobie ha ha ha z dawnych lat.
No to suchejcie Kawalerka.

Epizod 1

Byliśmy na obozie w Rościnnie. Który to był rok ??? no na pewno taki, w którym na antenie radiowej ukazała się piosenka „Wsiąść do pociągu bylejakiego…”. Piosenka ta stała się
od razu wielkim hitem, radio ciągle grało, wszyscy ją śpiewali, a ja nie bardzo mogłem sobie poradzić z dobraniem odpowiednich funkcji harmonicznych żeby grać to na gitarze. Wreszcie nie wytrzymałem i w wolnej chwili udałem się do naszego Mistrza , ks.Zdzisława i pytam:
- Czy Ksiądz może słyszał, jest taka nowa, fajna piosenka a ja nie mogę „funtów” do niej dobrać?
- Krzysztof, choć do klawiszy, zaraz zobaczymy.
Poszliśmy , ks.Zdzisław uruchomił HARMONĘ (Harmona to taki przenośny instrument klawiszowy, ówczesny wymysł komuny, połączenie prawej części akordeonu z dmuchawą elektryczną) no i na tym wynalazku zagrał mi ową ulubioną piosenkę , w poprawnym oczywiście układzie harmonicznym, tak jakby to grał od dziecka.
- Zaraz, zaraz ! Co to jest za funt?- próbowałem nieudolnie nadążyć za Mistrzem.
- No popatrz, co to jest?- naciskając klawisze , ksiądz spojrzał na mnie.
- To jest G-dur – odpowiedziałem bez zawahania.
- A teraz? – układ wciśniętych klawiszy zmienił się ale wydawało mi się to proste.
- To jest h-moll.
- Ależ Krzysztof! Popatrz dobrze, to przecież jest G-dur z dodaną septymą wielką tylko w przewrocie. I jak to musi się dalej rozwiązać? Przecież to jest oczywiste, kochany !
JASNY GWINT , jak mawiał dziadek Mundek. Z otwartą gębą słuchałem tego krótkiego ale jakże wartościowego wykładu z harmonii – sama esencja, to o co mi chodziło, a męczyłem się z tym parę już dni.
Pięknie, już za chwilę, śpiewaliśmy z całą wiarą „Wsiąść do pociągu” ……..
Jak wyjeżdżaliśmy do domu ,na koniec obozu, ustaliliśmy, że na stacji SKOKI (główny) będziemy wsiadać do Bany śpiewając „Wsiąść do pociągu”. Na peronie siedzieliśmy na walichach i oczekując na banę, śpiewaliśmy różne piosenki przy akompaniamencie mojej gitary. Głównym „prowydorem” , mocno energetyzującym cały śpiew, był Druh Cewa, czyli Rafał. No i tak się zenergetyzowaliśmy aż nagle …..pękła mi struna w gitarze. Cisza, strach, panika. Bana wyje już gdzieś w oddali a my przecież bez tej struny nie zaśpiewamy ustalonej, ulubionej piosenki. Na niej właśnie ową zwiększoną septymę trzeba zagrać. Wyciągnąłem więc pospiesznie zapasowe struny z teki. Teraz szybko, Trzeba starą strunę wykręcić i założyć nową. A że układ kluczy w mojej gitarze był taki, że nie dało się starej struny zdjąć spiralnie i nową okręcić, trzeba było wszystkie zwoje kręcić kluczem, więc nie było to tak einfach. Wykręciłem starą strunę pospiesznie, zakładam nową i paluchy odmówiły już kondycji do dalszego kręcenia.
- Wiara, no chyba nie zdążę – rzuciłem spocony.
- Sprytna, trzymaj tylko i prowadź strunę a ja będę kręcił – przyszedł mi z odsieczą Cewa.
Bana wyła coraz bliżej a Cewa kręcił w takim tempie jak chyba tylko najstarsi Marines z Wietnamu potrafią. Bana wjechała na stację a gita była już zestrojona.
I wsieliśmy do pociągu z nasza ulubioną piosenką na ustach.

Epizod 2

Pewnie pamiętacie, że nie wszystkie rajzy na zachód (tournee koncertowe) zaczynały i kończyły się w autobusie pod Katedrą. Czasem bywało tak, że jechaliśmy baną do Berlina Zach.  albo  do Helmstedt i tam dopiero czekał na nas autobus. Analogicznie, wracając, autobus, w najlepszym razie, dowiózł nas do Berlina i dalej trzeba było wsiąść do Beroliny.
Wracaliśmy więc pewnego razu z takiej rajzy i w pociągu już entuzjazm i radość zamieniły się w moralnego kaca. Niestety, z kolorowego Bundesu jechaliśmy do tej szarej komuny.
Grupka druhów stała na korytarzu przy otwartym oknie na ćmiku. Staliśmy i ulewaliśmy swoje tradycyjne żale jak to na świecie jest fajnie i czemu u nas tak nie może być. Najbardziej zniesmaczony był Druh Andrzej S., który nigdy nie krył swej nienawiści do komunistycznego porządku. Pociąg zatrzymał się nad jakąś wodą, na moście, a my przez okno ujrzeliśmy łabędzia , płynącego w kierunku wschodnim. Wtedy Andrzej nie wytrzymał, wychylił się mocno przez okno i gromkim krzykiem przemawiał do łabędzia:

- Gdzie?! No gdzie płyniesz idioto !!! Tu jest komuna ! Zawracaj ! Tam jest Bundes !

piątek, 25 marca 2016

śp.Andrzej Kujawa

Tak się zastanawiam, czy nie zlikwidować tej strony. W ostatnim czasie piszę tylko nekrologi. Dziś kolejny, tym razem nieodżałowany druh Andrzej. Właśnie telefonował Sprytna z tą przykrą informacją, że w nocy odszedł Andrzej. Jak będę miał informacje o pogrzebie to oczywiście je tutaj zamieszczę. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

środa, 16 marca 2016

Babcia Kejken

Kolejna przykra wiadomość z Gissenu. Ty razem odeszła od nas Babcia Kejken. Pewnie wielu z nas ją pamięta i jej Męża. Zawsze radośni i uśmiechnięci. Dożywając sędziwego wieku 94 lat pożegnała ten padół. Nie mam niestety żadnego jej zdjęcia.
Skąd wzięła się ta ksywka? Otóż u nich zawsze mieszkał Marlon a jak wiecie wy i oni, z Marlonem jesteśmy kumple i jak Mariusz już tam nie jeździł każdorazowo o niego wypytywali. Będąc już ostatni raz w Gissenie śpiewaliśmy w domu spokojnej starości, potem piliśmy sobie kawę z podopiecznymi, było miło. Tak sobie o nich pomyślałem czy jeszcze żyją. Nagle ktoś łapie mnie za rękę i czyściutkim holenderskim wali "A Marios Broska KEJKEN". Scenariusz był zawsze taki sam. Ona leciała spoko po holendersku a ja do niej po polsku. Nigdy nam to nie przeszkadzało i jakoś podświadomie czuliśmy, że się rozumiemy. Nie ma już Babci Kejken. Zmówcie Zdrowaś za kolejnego naszego Wielkiego Przyjaciela, który z tamtego grona odchodzi. Wieczny odpoczynek... , Anielski orszak niech.. Śpij w pokoju. Amen