Wczoraj dosyć późno, jak na mnie, zadzwonił telefon. Wyświetlił się numer a to oznacza, że nie mam dzwoniącego w swoje książce telefonicznej. Pomyślałem, ze pewnie dzwonią z propozycją sprzedaży garnków lub instalacji fotowoltaiki. Po odebraniu niespodzianka. Wyobraźcie sobie, że zadzwonił do mnie nasz druh Jarek. Wprawdzie ze szpitala, ale głos miał taki jakby nic się nie stało. Nic mnie tak dawno nie ucieszyło, jak ten głos starego dobrego Kumpla z chóru katedralnygo.
Prosił mnie, abym przede wszystkim podziękował wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do jego powrotu do zdrowia i tym którzy za jego zdrowie się modlili. Przyjdzie czas na podziękowania osobiste, a na razie tą drogą.
Na początku tego tygodnia Jarek trafił już z oddziału intensywnej terapii na normalny oddział, przymuszono jego organizm, aby zaczął walczyć i samemu oddychać. Jest jeszcze słaby, ale zaczyna rehabilitację, która może prowadzić tylko do ozdrowienia i powrotu do domu, czego mu szczerze życzymy. Jarku czekamy na Ciebie.
Bardzo się cieszę za takie wiadomości. Jarek jesteśmy z Tobą !
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń